piątek, 18 maja 2018

Hello, World!

znudził mnie język robotów tymczasem
nic nas nie łączy już, żaden kabel
zamykam na zawsze stalowy klaser
zer i jedynek obalam Babel

nie dla mnie już są guziki z pętelką
logiczne konstrukcje kodu piramid
ja będę szedł drogę torując ręką
co nie jak włókno, lecz jak dynamit

porzucam, na wszelki wypadek, przypadki
starannie spisane w instrukcjach case
po trupach do celu, jak człowiek z okładki
ahoj, cała naprzód! wyruszam w rejs

nigdy nie czułem się aż tak gotów
jak Rzym spalę porty za mną, jak Nero
tymczasem znudził mnie język robotów
arrivederci, good bye
return 0;

wtorek, 17 kwietnia 2018

Import/Export

Po raz kolejny przekraczam granicę.
Jestem zbiegiem
okoliczności.

Mówię Ci to tylko dlatego, że
połamane słowa łatwiej sprzedać.
Na przykład te same zaimki,
które oznaczają zawsze
kogoś innego.

Czy ktoś widział poetę, który
przehandlował wszystkie rzeczowniki?
Stare przypadki na nowe!
Nowe przypadki na stare!

Boję się wyjść.

Po raz kolejny przekraczam granicę
własnych możliwości.

piątek, 6 kwietnia 2018

Piłkarzyki

Kontrolowałem drążki, władając jedenastoma,
Na dachu świata chorąży, z chłopkami pod rękoma.
Sprinty szybkie jak firma, ciosy zabójcze jak snakeshot,
Wszystko było jak stickpass: siła, precyzja i lekkość.

Owijki na nadgarstkach, owijki na drążkach stołu,
Tylko wybrańców garstka, poza nią słowa nikomu.
Gra zupełnie na serio, butami twardo na glebie,
W pogoni za sobą, ze mną! Byle tylko przed siebie.

Jak to się stało: nie wiem, gdzieś między pracą a siłką,
wyleciałem w powietrze.

Straciłem.
Kontrolę.
Nad piłką.

o!

Na glebie twardo zostały buty. Ja bez nich. Szlag trafił nagolenniki.
Jest tylko jedno boisko, jeden ring, czaisz? Jeden sport, jedna gra.
Kim jestem? Jestem mistrzem. Powtórz. Kim jestem?

czwartek, 18 stycznia 2018

Ja, robot

Cześć!

Jestem prostym urządzeniem,
pytanie - odpowiedź.

Zagubiony w metaforach,
nieprecyzyjnych wyrażeniach,
potrzebuję instrukcji.

A Ty - milczysz.
Nie potrafię przeprocesować
takiego komunikatu.

(awaryjne zasilanie zostało włączone)

W końcu pytasz mnie, co robię.
Piszę, czy generuję. Nie wiem.
Daję słowo.

Ale moje myśli nie są werbalne,
są elektryczne.

królestwo
za
kontakt

środa, 3 stycznia 2018

Atom

Nie czytaj moich wierszy
na głos. Na oko brzmią

#{nieforemnie}.

Ile tu formy dla formy,
a ile pierwiastka ze mnie?

Nie czytaj moich wierszy
dla kobiet. Dla mężczyzn:

#{zielone} stringi,

możesz rozumieć dosłownie
interpolując linijki.

Nie czytaj moich wierszy
w ogóle. Patrz,

#{strona po stronie}

na wiersze pisane w sublime,
wiersze pisane w atomie.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Hamlet

Nie chcesz, nie byj - proste.

Za niedługo trudno będzie stwierdzić,
kto w tym dramacie jest większą
Ofelią.

Tu, w państwie duńskim jest, jak jest.
Zawsze się znajdzie jakiś zły pan:
Rosenkranz i Guildenstern
albo Sturm und Drang,
wtedy liczy się

bang!

Głupiutkie łosie biegają po lesie,
wesołe i nie brak im zdrowia,

a ja

wzbijam się lekko w skrzydlate wielbłądy,
nad latające słowa.

Grajcie, reszty nie trzeba.

niedziela, 17 lipca 2016

Space Invasion

Marsjanie żyli w spokoju, szczęściu i dostatku,
Pasali kosmoświnie na polach gwiezdnych bratków.
Mieli zielone oczka i odstające uszka,
I rozmnażali przez miłość francuską
Na latających łóżkach.

Dawno temu to było, gdy jeszcze dinozaury
Mieszkały na trzeciej planecie od słońca
I same ze sobą się żarły

Aż im się znudziło

i postanowiły napaść na Marsa,
nie wiem, dlaczego to zrobiły, no ale,
pewnie coś w stylu "lepiej dojebać komuś, niż sobie".

Każdy założył JetPacka, może poza pterodaktylami
i innymi skrzydlatymi, i fru, hen, daleko,
zabijać Bogu ducha winnych kosmitów.

Wojna trwała dość długo, kluczowy był moment, w którym
niewidomy marsjański szaman odprawił pradawny rytuał,
odśpiewując psalm dwieśset szesiąty dziewiąty:

time to say hello
buongiorno, yo, yo, yo, yo
jetzt alle verlassen den Zug
tak nam dopomóż Bóg!

Zadrżała w posadach ziemia, w proch rozsypały się skały
I zstąpił na nią Syn Boży, pełen pieruńskiej chwały
Spod samiuśkich Tater
I rzecze:

bracia i siostry
szanujcie powszedni chleb
nobody fucks with the Jesus
maybe that's why I'm so sad

przykazanie Wam daję
weźnijcie tę puszkę Pandory
wyjmijcie oręż, co w środku
i zabijajcie potwory

pozdro

Potem wzbił się nad ludków tłum
i zniknął, zwyczajnie:
>> pycium <<

Najstarszy z Marsjan zbliżył się do leżącej na ziemi puszki
otworzył ją ostrożnie, uwalniając przy tym srebrną mgiełkę,
która natychmiast rozpłynęła się w powietrzu odsłaniając
kolejną puszkę

Najstarszy z Marsjan wyjął kolejną puszkę z pierwszej puszki
otworzył ją ostrożnie, uwalniając przy tym srebrną mgiełkę,
która natychmiast rozpłynęła się w powietrzu odsłaniając
jeszcze jedną puszkę

Najstarszy z Marsjan wyjął jeszcze jedną puszkę puszkę z kolejnej puszki
otworzył ją ostrożnie, uwalniając przy tym srebrną mgiełkę,
która natychmiast rozpłynęła się w powietrzu odsłaniając

- scroll -
- scroll -
- scroll -

PARÓWKOWE NUNCHAKO

I rozbrzmiały tarabany, wraz z nimi pieśń wojenna,
Prowadź nas, Wielki Marsjański Wodzu,
Naprzód, gdzie wzrok nie sięga!

Krwi! Zabijemy przebrzydłe bestie, odeprzemy inwazję,
łapmy okazję i eutanazję, tak nam dopomóż
M. Gessler

Batman, Chuck Norris, Vin Diesel, The Police,
Mithrandir, Tomek w Gran Chaco,
Zineda Zide Zani Zidane
i parówkowe nunchako!

Niewidomy marsjański szaman zmultiplikował boski oręż,
tak, że każdy kosmita otrzymał swój własny egzemplarz.

Fadeout:

Po długiej walce dinozaury musiały ustąpić,
chociaż w sumie to nie mogły,
no bo po tej walce,
to już nie żyły,
koniec kropka,
hehe.

sobota, 11 czerwca 2016

Ptaki

Ten wiersz jest streamingiem
świadomości w formacie .txt,
przekonwertuj go w locie.

Niekoniecznie cały strumień,
choćby kilka kropelek

- mililiterek.

{{{

    zobaczysz jak kółka zatacza
    pustułka lub inny sokół
    wokół

    pohukiwanie półsówek szarego
    słowika usłyszysz szeptem
    jak popiół

}}}

EOF Error

Zamknąłem wszystkie nawiasy,
musiałem coś pominąć.

wtorek, 24 maja 2016

Żabka

Myślę, że jesteś już na tyle dużym dzieckiem, że zdajesz sobie sprawę z tego, że czas oraz miejsce akcji takich opowieści są umowne. Interesują nas bohaterowie. Będą wprowadzani stopniowo, coby się we łbie nie kiełbie, ale jakby Cię ktoś spytał, to mów, że gatunek synkretyczny. To długie słowo i pochyta prawie wszystko.

Król: Karol Pochmurny, lat 44.
Królowa: Anna Pochmurna, lat 40.

Byli to monarchowie mądrzy, wielce roztropni i kochani przez poddanych. Troski, przelanej na kraj i rozmaite fundacje, nie zawsze starczało dla ich jedynej córki, Aurory. Może właśnie dlatego szybko wyrosła na silną, niezależną kobietę. Tak czy owak, nie ma to dla nas większego znaczenia, bo to historia z gatunku tych, w których czarownice zamieniają niesforne księżniczki w żaby. Dziś jedynie pocałunek księcia w magiczną noc może wrócić jej dawną postać.

No i teraz tak:
- Niechętnie, lecz posłusznie, dzień ustępował miejsca swojej starszej siostrze.
- Słońce, dorodne i czerwone kryło się z wolna za horyzontem, aż zapadła ciemność.
- Kobaltowe, ciężkie niebo eksplodowało milionem gwiazd.

I jeszcze, na wszelki wypadek, delikatny wiatr rozrzucał gdzieniegdzie drobinki srebrzystego pyłu.

Mam nadzieję, że wiesz, co oznacza taki opis, bo właśnie pojawił się książę: Abelard Marzyciel. Jakie miał motywy działania, tego nie wie nawet narrator wszechwiedzący. Ja sugerowałbym analizę chemiczną pewnej substancji rozpylonej w poprzednim akapicie. Faktem jest, że na ten moment Abelard był o krok od pocałowania Aurory. Gdy tylko zbliżył do niej swe usta, stało się coś niesamowitego:

- Ty podupcony żabojebie - odezwała się zaklęta księżniczka.
Książę zakumał, a żaba pozostała żabą. I żyli długo, i chuj.

sobota, 14 maja 2016

Lo Ling

Nie chcę Cię dzisiaj, Poezjo,
choć kocham Twoje kłamstwa,
bądź wolna lekką ręką,
oddaję Cię innej
pod zastaw.

Wolę mieć lekką rękę,
niż pióra po metamorfozach,
nie chcę Cię dzisiaj, Poezjo,
nie powiem Ci więcej
słowa.

Skrzydlate tajskie małpy
wieszają się z drzewa za ogon,
kiedy się wreszcie obudzą,
zabiorą mnie może
ze sobą.

Burza

Podczas gdy widzowie wychodzą,
za oknem pada deszcz.

oo!!!

  tylu ludzi, a oczy same
  wahają się bojąc patrzeć
krok w tył
    skok naprzód

Czas akcji: nieznany.
Miejsce: chyba w teatrze.

rozsypanym alfabet na stronie władam
za Kassim płacąc jak sezam
co tylko nie wiem i didaskalia
a jeszcze kiedy diegeza

Kaliban, Miranda, Sykoraks, Prospero
to tylko kwestia te
maski

bilet na spektakl, bilet powrotny

Z daleka nie słychać oklasków.

O postawie wyprostowanej

Każdy se stawia pomnik swój
jak zwykły facet
sto rąk mam
i co

bez zwierzeń zamierzeń wśród zmierzań i leżeń
mierzyć Cię zmrokiem wśród tarć i zderzeń
kochać chcieć szczerze Cię kochać jak zwierzę
zamieć mieć dawać człowiekiem być
stop

- Cóż mirandoli ten koleś z udarem?

Mówił Jan z Trzciany, spod stołu,
daj wiarę.

sobota, 2 kwietnia 2016

#hokuspokus

może Ci się wydawać cokolwiek

i choćbym urwał w pół zdania
kim byłem - jestem, kim będę?
kimkolwiek

zawsze mam coś do
#wzanadrzu

logiką praw tych nie zmierzysz, raczej
trzeba wejść all-in za wczasu
choć żadne z nas w czary nie wierzy
zwyczajnie

na ręce mam
#paręzaklęć

może mi się wydawać cokolwiek
jestem, więc myślę - chcę żyć
morze tyle pochłania wód codzień
śródziemne

i ciągle nie zmienia się
=> nil

środa, 17 lutego 2016

Kim Byu

kiedy mówisz wszystko płynie
marzy mi się ocean spokojny

prowadzę swój wehikuł, czasem zagubiony
i nigdy nie wiem, kiedy jest dobry moment
żeby się przedstawić

Akwilon cicho nuci Dylana

mam swoją wolność
mówią mi Tim Toady
a może jam Hohenzollern?

Posejdona nie ma

stoisz jak cyklop na czerwonym świetle
nie mając zielonego pojęcia
kim był Nikt Specjalny

dziś śniło mi się przedstawienie bez końca
my name is

piątek, 20 listopada 2015

Othello

nienawidzę bieli Twej
sukienki ulotnej
harmonii miarowego tchu
pustki obitej w instrument
dęty

tej więzi co więzi mnie
entre nous

nienawidzę bieli Twych
policzków spłukanych
paznokci przez aceton

pobladłej twarzy fałszywej
czystości kwitnącej
czerwienią jak przytulony
beton

nienawidzę Twych ust
wilgoci zamkniętych powiek
błyszczącej matni

czarnymi rękami po raz ostatni
całując oplatam Twój biały
biust

wtorek, 18 sierpnia 2015

Denatka

Nie byłem Ci pisany,
jestem.

Nie chciałaś mnie,
w żadnym wypadku.

Co do operacji,
dość gładko przeszedłem
do operowania czasem przeszłym.

Czas braku. Brak czasu.

Powoli, zaczyna mi brakować
Twojego desygnatu,

słowo.

środa, 1 lipca 2015

Sześcian

kocham mój pusty świat, jego małe eksplozje
ekspozycja miraży

mam w nim wyłączność na brak, wszystko takie proste
z pustką mi do twarzy

mam blichtr, błysk i płytkość, jeśli tylko wpadniecie
w głąb nicości bez granic

weźcie wszystko, choć na nic nie zasługujecie
nawet w ryj dam - za nic

sam sobie tutaj rad, ja, stróż prawa litery
król, poddany, rywal

kocham mój pusty świat, fajerwerków bajery
fatamorgan festiwal

piątek, 24 kwietnia 2015

Emmanuelle

i tak od lat

kot to, czy pat?
pat to, czy kant?

czy pani to czyta?
czy pani to ta?
czy pan idiota?

mówić, czy milczeć?
milczeć, czy wrzeszczeć?

Tak. Jednocześnie?

maluję papier milczeniem na złoto
immanueluję świat.

niedziela, 22 lutego 2015

Bez słowa

Mając w zanadrzu
tylko 6 małych liter
(l i t e r y)
zagadałem do Ciebie
poniekąd oszczędnie:
– e…
Na nasze szczęście
jeszcze dwa wina
zostały
(l i t r y)
Wypiliśmy litr
patrzyłem na Twoje
nogi
(y)
Rozkrzyżowując je
zabrałaś mi
ostatnią
()
Ty.

sobota, 24 stycznia 2015

Kraków

wiersze na murach są białe
stadion jest 100%
brzydkie słowa są piękne kobiety
tak samo szybkie
chody:
klatka schodowa na wschód i schód
przede wszystkim na zachód jest
smog
smok
głód
kto schudł?
dla słów powietrza zasób.
Dlatego wiersze na murach są

sobota, 8 listopada 2014

Dychotomia

Rozbieram Cię, by
podziwać z bliska
binarną anatomię
dziesiątki.
pierwiastek męski
pierwiastek żeński
wirtualnego
uniwersum



Tak się składa, że
wbrew przykazaniom
divide and conquer
łączę i tworzę.

do przerwy 0:1
od przerwy 1:0
jeden i zero
ex aequo

wtorek, 9 września 2014

Azorek, czyli konstrukcja klamrowa

da
da
da
Głowa azorka skakała wesoło
po wyboistym, betonowym chodniku.
Łapki azorka zostawmy w pokoju,
dokładnie tam gdzie leżą.
Istotne że ja:
też mam łapkę lewą,
też mam łapkę prawą
i też mam prawo
merdać ogonem.
Na podstawie empirycznych badań
można z całą pewnością stwierdzić,
że:
1. azorek się rozkłada
2. w drugą stronę się nie da
3. szkoda

czwartek, 7 sierpnia 2014

interpretacja_dowolna.rb

begin
  # Być czy nie być? Też mi zagadka.
  # Gotuj się na:
  mind_shake!

  wartość = guzik_z_pentelką?

  loop {
    # w/w guzik
    break
  }

rescue
  # Tylko błądząc dojdziesz do celu
  zupełnie_nowy_trend
ensure
  # Tak czy owak, kłaniam się nisko
  gromkie_oklaski
end

niedziela, 15 czerwca 2014

i!

nie zauważasz mnie czasem
niewypowiedziana, znikam
w innej typografii
lecz nieświadomie mówią nas
zawsze razem
i!
nigdy nie będziesz sam,
jestem przy Tobie
.